Rodzina

Kogo wychowywać?

Rozmowy kształcą. Czasem nawet te najprostsze, sąsiedzkie, przy pożyczaniu soli. Rozmawiałam ostatnio ze znajomą. Mama dorastającego dziecka. Oczywiście tematem były dzieci i problemy jakie się pojawiają, gdy dziecko zaczyna określać własną autonomię. W pewnym momencie usłyszałam zdanie, które na długo zostanie w mojej pamięci: „Wszystko co mówisz to prawda, ale ja bym musiała najpierw siebie zmienić.” Dokładnie tak!

Możliwe, że w tym jednym zdaniu zawarta jest wielka prawda o wychowywaniu dzieci: zacznij od siebie! Bo czy możemy dać komuś to, czego sami nie posiadamy? Czy możemy nauczyć tego, w czym sami niedomagamy? Żadną miarą! Więc nam, rodzicom, pozostaje tylko jedno: ostro wziąć się za pracę nad sobą.

Jak to mawiał mój Brat: „Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo”. Jeśli chodzi o wychowanie dzieci także nikt nam nie obiecywał, że będzie łatwo. Bo przecież kształtowanie człowieka, to nie jest takie sobie, pierwsze lepsze zadanie. To wyzwanie! Może przesadzę, ale powiem więcej: to nasza droga do świętości. Bo stając przed tym małym człowiekiem uświadamiam sobie, że ode mnie, rodzica, zależy jego przyszłość. Ode mnie zależy, czy pozna właściwe znaczenie takich słów jak: uczciwość, rzetelność, pracowitość, służba innym, ale też szczera radość, czy entuzjazm. Od nas, rodziców, zależy, czy zobaczy w nas miłość wzajemną, szacunek, czy nauczy się przebaczać. Od nas zależy, czy będzie się żegnać przed kościołem i czy nie będzie się wstydzić klęknąć przed Panem Jezusem. I nie od naszych „kazań”, nie od naszych nakazów i zakazów, ale od naszego świadectwa życia.

Patrzę na moją śpiącą Córcię. Jest jeszcze maleńka. Ale mając w pamięci słowa znajomej wiem, że nie mogę odkładać na później wychowania siebie. Ta maleńka istotka już chłonie każde słowo, każdy gest. Zarówno te wypowiedziane i uczynione, jak te, których zabrakło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *